Ten moment w życiu, kiedy człowiek odczuwa potrzebę zrobienia czegoś. Nie dla samego siebie, nie dla zaspokojenia własnej przyjemności. Za to dla zaspokojenia własnej, indywidualnej potrzeby dołożenia cegiełki do większej całości, do większego dzieła. Ta oto, pewnego ciepłego, majowego dnia podjęłam decyzję o wolontariackiej pracy na rzecz Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau.

Można powiedzieć, że decyzja 1507136_920250321319796_5224823414199009319_nta dojrzewała we mnie przez długi czas, choć nie do końca umiałam ją określić. Być może bardziej zdałam sobie z tego sprawę w listopadzie 2014 roku, gdy po raz kolejny już włóczyłam się po zakątkach Birkenau, podczytując fragmenty książki Gideona Greiffa Płakaliśmy bez łez. Są to wywiady z byłymi więźniami Auschwitz, którzy zostali wcieleni do Sonderkommando. Na samym początku książki jest przejmujący wiersz, w którym pojawia się pytanie:

A co ty byś zrobił? 

Pytanie zadane jest w konspekcie postawienia się na miejscu tych właśnie więźniów, zmuszonych do najkoszmarniejszej pracy. Oraz w konspekcie zbyt pochopnych i krzywdzących osądów moralnych, wydanych na tych ludziach po wojnie przez szeroko pojmowaną opinię publiczną.

10264962_926676567343838_5860988305221367934_nNiemniej jednak to samo pytanie, zapamiętane, wracało i n07ie dawało spokoju. Co ja bym zrobiła? Ale nie, nie wtedy – nawet nie próbuję się stawiać na miejscu autora wiersza. Żyję tutaj i teraz, w obecnych czasach. Dlatego postanowiłam zrobić coś, co potrafię robić dobrze – postanowiłam wspomóc Miejsce Pamięci Auschwitz swoimi umiejętnościami w szeroko pojętej działce edytorsko-wydawniczej. I zajęłam się transkrypcją nagrań z relacjami Ocalonych.

Ktoś mógłby spytać: po co? Po co katować się tymi okropnościami? Ktoś inny mówi: musisz mieć twardą psychikę, aby się tym zajmować.

Na pierwsze pytanie odpowiadam zwykle: nie katuję się – słucham tych relacji i spisuję je, bo chcę tę niewielką część swojego życia poświęcić właśnie na to. Na dołożenie własnej cegiełki do tego, aby tamte czasy legitymizacji najbardziej mrocznej sfery ludzkiej natury nie zostały zapomniane. Pomimo, że przepisywane słowa odbieram w głębokich sferach osobistych emocji i uczuć, to jednak świadomość, że czynię rzecz potrzebną, pomaga mi bardzo. I tym bardziej później dostrzegam i doceniam pozytywy otaczającego mnie świata.

1555361_926676447343850_5001116972534180951_nNa drugie pytanie przychodzi mi do głowy tylko jedna odpowiedź – nie mam twardej psychiki, wręcz przeciwnie – mogę uczciwie powiedzieć o sobie, że jestem człowiekiem o dość dużym stopniu wrażliwości i rozwiniętej wyobraźni. Bardzo mocno przemawia do mnie autentyzm Auschwitz, dlatego wolę odwiedzać to miejsce w samotności. I choć za każdym razem tę konfrontację głęboko przeżywam, to i tak czuję wewnętrzną potrzebę jej powtórzenia.

Ale właśnie chyba ta wrażliwość przewrotnie generuje potrzebę zrobienia czegoś więcej niż tylko osobista konfrontacja. Potrzebę skoncentrowania tej samej wrażliwości i empatii w działaniu, które w perspektywie przyszłości ma szanse dać wymierne, pozytywne efekty. Potrzebę przekucia osobistego przeżywania dzisiejszej wymowy Miejsca Pamięci na coś, co jestem w stanie dać od siebie światu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website